Strona główna

[2181] gorzał, wino, stos...



Udało mi się odmoczyć brud po Jarocinie. Więc może napiszę.

W zeszłym roku na polu obok wejścia na teren festiwalu rosło standardowe zboże, nie pamiętam już w tej chwili, jakie. Służyło głównie zaspokajaniu potrzeb fizjologicznych związanych z dolnymi partiami układów: wydalniczego i pokarmowego. Co wstydliwsi zapuszczali się dość daleko.
Tegoroczna edycja upłynęła natomiast pod znakiem buraka cukrowego. Caluteńkie pole buraków i ludzie biegający z dyndającymi na naci roślinkami w promieniu kilometra - to było coś. Niektórzy jedli. Ktoś kiedyś próbował, tak na surowo?

Tegoroczne opaski były różowe. Różowe. Dla sporej części uczestników festiwalu był to zapewne pierwszy i ostatni epizod z tym kolorem na ciele, chyba że poparzenia słoneczne w pierwszym stadium też się liczą.


naprawdę olga 2011-07-20 09:36:29
skomentuj (1)