Strona główna

[2206] cedeczko



Weekendowe nauki przedślubne załatwione. Jestem niezmiernie wdzięczna znajomej z liceum, którą na nich spotkałam, że, będąc młodą lekarką wstała i wyprostowała farmazony głoszone przez paniusię z poradni rodzinnej, która ucząc sławetnego kalendarzyka małżeńskiego miotała się jak aligator na lodowisku i nie za bardzo wiedziała, kiedy kobieta ma owulację.
Poza tym, że mam sobie mierzyć temperaturę wiadomo gdzie i w to samo miejsce wsadzać codziennie trzy (TRZY, JEDNOCZEŚNIE) palce celem czynienia badań lepkości (yyy), dowiedziałam się, że każdy miesiąc brania tabletek antykoncepcyjnych postarza macicę o 3 lata. Moja macica ma w tym momencie w takim razie grubo ponad setkę i dobrze by było się jej pozbyć, bo raczej nic się w niej już nie rozwinie, chyba że jakiś rozkoszny nowotwór.
Została mi jeszcze jednorazowa indywidualna poradnia rodzinna oraz leżąca mi na kolanku płyta cd z materiałami od pani-od-kalendarzyka oraz spowiedź. Sądząc po tym, że pani ze szczegółami opowiedziała dziś, jak wygląda aborcja i nazwała kilkucentymetrowy gumowy model płodu małym Jasiem, a następnie opowiedziała o obrywaniu Jasiowi rączek, nóżek i serca - boję się zaglądać na tę płytę, bo jakoś nie spodziewam się, że znajdę na niej tylko świadectwa bezpłodnych chrześcijan o cudzie wiary, ale drastyczne obrazki. Nie dziękuję, postoję. A swojego Jasia, którego planuję nazwać Aleksander (jak tylko się pojawi, chwilowo jest w dalekich planach) powitam z radością i nic mu nie oberwę, obiecuję. Bez kazania tej pani.

Małżeństwo cywilne jest chyba mniej traumatyczne w przygotowaniach i obejściu. A USC w Policach jest tak rozkosznie różowy.

PS Poza tym skondensowany kurs przedmałżeński w Św. Krzysztofie w Szczecinie naprawdę i z całego serca polecam. Szybko, z humorem, bez grożenia niezaliczeniem kursu parom wspólnie już zamieszkującym, z zajęciami prowadzonymi m.in. przez ks. doktora filozofii. I dobrym obiadem.

naprawdę olga 2012-02-12 18:10:03
skomentuj (1)